wtorek, 10 marca 2009

Jak ciężko dostarczyć lekką przesyłkę

Chcesz dostać przesyłkę? To sobie ją sam odbierz! — tak brzmi hasło polskich przewoźników. Na czas, na pewno — naprawdę w to nie wierzę.

Moich przygód z przesyłkami ciąg dalszy. Wojowałam z DHL, które przez dwa tygodnie przetrzymywało mi paczkę. Teraz czekam na odpowiedź w sprawie reklamacji. Zabawy jednak ciąg dalszy - tym razem atrakcje funduje mi Poczta Polska. Oczywiście za moje pieniądze.


Czekam już drugi dzień na listonosza. Ma mi przynieść przesyłkę na adres pracy. W końcu pojawia się nie z paczką, ale z awizo. Nie przychodzi jednak do mnie, ale cichaczem zostawia blankiecik w recepcji. Sama więc muszę iść na pocztę i sama muszę odebrać to, co moje. Listonoszowi za ciężko, by przynieść małą paczuszkę. Plecy już nie te? I tak powinnam się cieszyć, że doręczył mi "zaproszenie"!

Chcę tę sprawę wyjaśnić, dzwonię więc na pocztę wskazaną na awizo. Nikt nie odbiera. Bo i po co?

Poczta Polska – jedna z najefektywniejszych polskich instytucji, zajmujących się przechowywaniem przesyłek na czas bliżej nieokreślony.

Urząd ten nie pozwala na bierne spędzanie czasu przed Internetem czy TV, ponieważ paczkonosze bądź listonosze w ramach akcji "Żyj zdrowo i wesoło" zostawiają u odbiorców tylko awiza z adnotacją "Odbiorcy nie zastano", nie próbując nawet dostać się do skrzynki pocztowej adresata, bądź w przypadku przesyłki o większych gabarytach niż list polecony o wadze 50 gram, do domofonu. Po przesyłki trzeba udać się samemu do Urzędu Pocztowego, który oddalony jest od miejsca zamieszkania nieraz o kilka kilometrów.

Logo Poczty reprezentuje puzon i nieregularnie powykrzywiana strzała, mówiącą nam, że nasza przesyłka, nadana z Warszawy do Żyrardowa zachaczy o Uzbekistan, Peru i Mozambik i przeleży tam wystarczająco długo, by dwukrotnie minął czas połowicznego rozpadu węgla, który przesyłaliśmy na opał dla bliskich. (Nonsensopedia)



Bareja gdyby żył, zrobiłby film o paczkach i przesyłkach „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz II”. Już czuję się główną bohaterką...



A uprzejmość i zaangażowanie poczty pokazuje Krzysztof Kieślowski w „Krótkim filmie o miłości” (od 6 minuty).



PS. Poszłam na pocztę - okazało się, że waga przesyłki zmniejszyła się o trzy dekagramy. Tym sposobem listonosz nie mógł jej dostarczyć. Dlaczego? Wyszła jedna waga, a przyszła inna. Co stało się z trzema dekagramami w podróży? Ja - jako adresat - musiałam podpisać kwit, że odbieram lżejszą przesyłkę. A takie rzeczy to tylko na poczcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz