wtorek, 18 sierpnia 2009

Wściekły klient kontra wkurzony sprzedawca

Nasz klient — nasz pan? Nie zawsze, nie wszędzie. Poświadcza to czytelnik, który przysłał do redakcji skargę na obsługę olsztyńskiego marketu.

List cytuję z zachowaniem oryginalnej pisowni. Pomijam jednak nazwiska i nazwę sklepu — zamieniam ją na SUPERSKLEP. Ale czy sprzedawca nie jest w tej kwestii everymanem? Wszędzie znajdzie się taki, co... no właśnie!

„W dniu dzisiejszym, skuszony reklamą supersklepu w Olsztynie, udałem się do sklepu tej sieci w Olsztynie (woj. warm.-maz.). Ponieważ miałem do wykonania kilkadziesiąt zdjęć, które znajdowały się na karcie pamięci aparatu cyfrowego, chciałem skorzystać z automatu foto-lab znajdującego się na stoisku. Ale niestety, na miejscu okazało się, że automat jest wyłączony, czyli jak myślę — nieczynny. Poprosiłem pana, który był na stoisku, o pomoc. Pan Marcin, co prawda niechętnie, ale włożył kartę pamięci z aparatu do czytnika w komputerze, po czym złośliwie przewijając pasek przewijania, zapytał:
— To które zdjęcia mają być "zrobione"?
— Proszę pana o pomoc, którą zawsze u Was otrzymywałam. W ten sposób, w jaki pan to teraz robi, na pewno nic nie wybiorę.
— A co pan, nie widzi?
— Widzę, ale mógłby pan powiększyć...

Po mniej więcej takiej rozmowie, widocznie wkurzony, pan Marcin wyjął kartę z czytnika, rzucił ją na ladę i odszedł do drugiego komputera.
Poprosiłem o rozmowę z kierownikiem stoiska.
— Tu nie ma kierownika. Kierownikiem jestem ja!
— Panie, wszędzie i wszyscy posiadają swojego kierownika...
No i w odpowiedzi usłyszałem coś, co w poprzedniej — komunistycznej epoce, można było usłyszeć na słynnych barejowskich filmach:
— Spie...

Jednak po udaniu się do biura obsługi klientów, cudem znalazł się kierownik, który poradził mnie, bym napisał skargę na tego — co tu dużo ukrywać — chama i prostaka.

No i w związku z powyższym proszę:
1. O wyjaśnienie sprawy, czy istnieje kierownik działu obsługi foto-lab w supersklepie w Olsztynie.
2. Dlaczego zatrudniany jest człowiek bez przygotowania, bez jakiejkolwiek kompetencji i do tego złośliwy?
3. Co oznacza sformułowanie spie... w języku obsługi klienta w tym dziale, albowiem mam prawo przypuszczać, że chodzi tu o słowo: spieprzaj lub spierdalaj, co w języku cywilizowanego człowieka oznacza: daj mi święty spokój, upierdliwy kliencie, a co w konsekwencji — naraża waszą już i tak wątpliwą reputację na straty (chciałem wykonać ok. 500 odbitek).
4. Jak często automat znajdujący na stoisku wykonywania odbitek jest czynny? Bo mnie się wydaje, że to bardzo duże wyjątki...
5. Czy w waszej firmie, takie przypadki, są w ogóle rozpatrywane?
Nie mając nadziei na pozytywne rozpatrzenie swojej skargi, proszę o informację w tym temacie na mój adres majlowy.

Z żalem muszę stwierdzić, że dopóki nie będzie wyjaśniona ta sprawa, nikt z moich znajomych i ja, nie wstąpimy do waszej placówki nawet wtedy, gdy będziecie "rozdawać" sprzęt za darmo.

W sklepie byłem ja, moja żona — w imieniu której napisałem skargę — oraz dwie moje córki. Jedna już dorosła, druga czternastolatka... Chciałbym, by nigdy nie brały przykładu z pana Marcina.”

Sytuacja jak z Barei, prawda?



Informacji nie sprawdziłam, ale... wierzę czytelnikowi. A jakie są wasze przygody ze sprzedawcami? Piszcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz