niedziela, 30 maja 2010

Jest rekord Guinnessa w prasowaniu pod wodą

Same grube ryby pojawiają się na plaży miejskiej w Olsztynie, aby pod wodą prasować przez 10 minut. Mowa o 130 płetwonurkach, którzy z żelazkami biją rekord Guinnesa. Ten wynik potwierdza, że prasowanie na mokro zawsze najlepsze.


Byłam, widziałam i uprzejmie donoszę, że prasowanie pod wodą — mimo iż absurdalne — okazuje się realne. 130 szaleńców zanurza się pod wodą na głębokości ponad 2 metry, aby prasować koszule. Na wieczór? Pewnie tak, bo jest sobota i w Olsztynie gra akurat Fun Lovin' Criminals. Ale i tak ważniejsze jest bicie rekordu Guinnesa. Wystarczy żelazko, deska do prasowania i dziwne miejsce. Czy jest takie w Olsztynie? Okazuje się, że nie musi go być — wystarczy pomysł.


Extreme ironing (z ang. ekstremalne prasowanie) to sport zapoczątkowany ponad dziesięć lat temu przez Philipa Shawa, który po ciężkim dniu pracy musiał wyprasować kilka rzeczy. Postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i zabrał żelazko na wspinaczkę. Tak powstała prawdopodobnie najbardziej szalona dyscyplina sportowa na świecie.


W tej chwili rekord w prasowaniu pod wodą należy najprawdopodobniej do 84 Brytyjczyków, którzy w styczniu 2009 roku prasowali koszule pod wodą w zalanych kamieniołomach.


Olsztyn ma rekord, ale... na oko. O tym, czy udało się ustanowić nowy, dowiemy się za jakiś czas, gdy specjalna komisja obejrzy nagranie z próby i wyda orzeczenie.


Bicie rekordu Guinnessa w prasowaniu pod wodą było jedną z atrakcji inauguracji sezonu turystycznego w Olsztynie.

1 komentarz: