Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pies. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 grudnia 2011

Zobacz, w jakich warunkach żyją psy w Węgajtach

Te psy potrzebują twojej pomocy! Czas dla nich ma znaczenie, bo zima coraz bliżej. Są samotne, cierpiące, chude i zmarznięte. Psy z Węgajt czekają na ciepły dom. Czekają na ciebie.

Fot. Grzegorz Wadowski

Te psy "mieszkają" w Jonkowskiej Przechowalni Zwierząt. Cóż za nazwa! Przechowalnia kojarzy mi się z dworcem, gdzie podrzuca się na walizkę, aby nie ciążyła. Pies to nie bagaż przecież... Niestety tak jest traktowany. Najgorsze, że jest świadomy tego, że nikt nie może go pokochać.

Wystarczy wyciągnąć rękę, aby zrozumieć, że bliskość człowieka jest dla tych psiaków największą potrzebą. Pusta miska aż tak bardzo nie boli jak te smutne i błagające ślipia...

Nic więcej nie napiszę, bo brak mi słów. Po prostu obejrzyj ten film i pomóż — albo zaopiekuj się psem, albo przekaż informację dalej! Musimy zdążyć przed zimą!



Chcesz przygarnąć psiaka z Węgajt? Zajrzyj na Facebook'owy profil: „Adopcje psów z jonkowskiej przechowalni zwierząt” lub skontaktuj się z Izą Rutkowską (tel. 606 507 829).

Czytaj więcej:
Raport z przechowalni w Węgajtach

czwartek, 20 stycznia 2011

Gówniana gadka: pies kontra sąsiadka

Ludziom w głowach się pomieszało w sprawie sprzątania po psach. Rozumiem, gdy chodzi o grubszą sprawę. Ale krzyczeć za sikanie na trawniku?


Poranek. Pies wyskakuje na dwór, aby się załatwić. I nie ma zwierzę w zamiarze większych planów — chce tylko opróżnić pęcherz, wrócić na śniadanie i cieszyć się spokojem domowej ciszy. Ale tej radości mniej w oczach pewnej pani, która wychodzi na parterowy balkon i zaczyna do mnie:
— Co pani robi?
— Ja?
— Co pies robi?
— Siku.
— Powinna pani posprzątać!
— Siku?
— Tak!
— Ale jak?
— Wsadzić błoto w torebkę i wyrzucić do kosza.
— ???
— Bezczelna baba!

Stanęłam jak słup, odpowiedziałam tym samym słowem miłej pani i wróciłam do domu. Ale to nie było normalne wchodzenie po schodach. Nie było to normalne wkładanie klucza do zamka. Nic z tych rzeczy! Nie mogłam uwierzyć, że ludzie wymagają sprzątania po swoim psie tego, co niewidoczne!

Pewnie ta miła pani wytłumaczyłaby mi, że w glebie widoczne są wszystkie składniki moczu, których się brzydzi. Wystarczy tylko zrobić badania toksykologiczne, chemiczne, biologiczne i Bóg wie jakie. Miałaby rację, ale bądźmy ludźmi — sprzątanie po swoim psie nie na tym polega. Rozumiem — kupa... To niezbyt miłe dla oka, a i wdepnąć można. Dlatego zawsze na spacer wychodzę z woreczkiem, ale najczęściej idę w dzicz, gdzie pies ma samowolkę. Nie tylko mój — wszystkie czworonogi z namiętnością wypinają się wśród wysokich traw. Nikt dla przyjemności tam nie chodzi — jedynie dla ulgi swoich pupili. Bo osiedlowe trawniki w tych grubszych celach odpadają. Swoich sąsiadów przecież szanować trzeba.

Od jakiegoś czasu zauważam nagonkę mediów na psiarzy. Miasto ma rzeczywiście gówniany problem i trzeba z nim walczyć. Ale przez to medialne nasycenie niektórym w głowach się poprzewracało. Hasło „sprzątnij po swoim psie” wielu odbiera dosłownie. Czekać mi tylko, kiedy będę musiała likwidować odciski psiej łapy, bo... niszczy krajobraz.

Kij ma dwa końce, więc czasem trzeba wejść w skórę psiarza, a nawet w skórę psa! Człowiek je, pies również. Człowiek pije, pies tym bardziej (pamiętaj, aby twój pies miał zawsze świeżą wodę w misce!). Po trawieniu musi nastąpić zwolnienie blokady maszyny losującej. Taka kolej rzeczy. Człowiek ma sedes, pies trawnik. Człowiek ma woreczek, a pies merdający ogon. Ale nikt jeszcze nie wymyślił woreczków do gleby zroszonej moczem. A co, gdy pies zmoczy koło samochodu? Też wsadzić w woreczek i wyrzucić? Bęben maszyny losującej jest pusty.

PS. Dlaczego mój pies kilka dni temu pod balkonem miłej pani schrupał kość? Skąd ta kość się wzięła? No, chyba że jest to kość niezgody... Pies na szczęście przeżył, ale ja chamstwa cały czas przeżyć nie mogę.

Przeczytaj też:
Kupa nie gryzie, kupa zabija!

czwartek, 11 listopada 2010

A pies leży i patrzy...

Miło jest popatrzeć na leżącego psa. Tylko... co taki pies myśli, gdy leży?



Jak zrozumieć sposób myślenia psa i nauczyć się z nim rozmawiać? Doskonale ujął to Edward Hoagland: Przyjemność z posiadania psa odczujecie dopiero wtedy, gdy nie będziecie próbowali zrobić z niego półczłowieka. Lepiej już sami spróbujcie stać się w połowie psem.

Tylko czy uda nam się tak patrzeć na innego człowieka? I tak o nim myśleć?

poniedziałek, 8 lutego 2010

Celińska: O zdrowie pieska trzeba dbać

— Ma na imię Tekla. To mieszanka jamnika z białym kudłatym owczarkiem nizinnym — o swoim psie opowiada Stanisława Celińska, aktorka.


Czy z każdym trzeba rozmawiać o sprawach poważnych? Ze Stanisławą Celińską pogadałam o psie. Jej psie. To też poważny temat.

Lubi pani leniuchować?
— Oj, zapracowana jestem i mało mam czasu na leniuchowanie. Praca, praca i praca.

Ale chyba kiedyś pani odpoczywa.
— Tak, na spacerze z pieskiem. Ale nie zawsze te spacery są przyjemne, bo ulice za bardzo sypią solą. Nie wychodzi to pieskowi na zdrowie. Łapek szkoda. A gdy jest zimno i mroźno, chodzi na trzech łapkach. Ciężka pora roku nadeszła dla czworonogów.

Człowiek buty ciepłe włoży i ma spokój.
— Ale piesek też ma swój strój! Butów nie nosi, ale ma bardzo ładny ortalionowy skafanderek. Pod spodem ma polarek, więc mrozy pieskowi niestraszne. Trochę się wkurza, gdy go ubieram w ten uniform, bo najlepiej się czuje bez, ale cóż — zima jest, piesek nie ma wiele do gadania. Właściwie już się przyzwyczaja i nie marudzi przed wyjściem. Jeszcze się troszeczkę otrzepuje, ale sam się nie rozbierze, więc wychodzi w ubranku.

Rozumiem, że piesek to... chłopczyk.
— Dziewczynka! Ma na imię Tekla. To mieszanka jamnika z białym kudłatym owczarkiem nizinnym.

Mieszanka wybuchowa!

— Ale nie ma wybuchowego temperamentu. Tekla jest bardzo kochana.

A co lubi najbardziej jeść?
— O, różne rzeczy! Ale największy apetyt ma na ciasteczka. Nie zawsze jednak dostaje, bo o zdrowie pieska trzeba dbać.

Nawet jak patrzy błagalnym wzrokiem?

— Oj, te psie spojrzenia w oczy są zabójcze dla człowieka. Czasem serce ściska, ale — powtórzę — o zdrowie psa trzeba dbać. Na szczęście Tekla ma psie ciasteczka, więc w przerwie między moimi słodyczami, dostaje kilka swoich smakołyków.

A jest coś, czego Tekla nie lubi?
— Tekla? Ona wszystko uwielbia! Jak to pies... ma wilczy apetyt. Nie krzywi się na żadne danie, wszystkiego z przyjemnością posmakuje. Oj, ta kochana sunia moja...

czwartek, 19 listopada 2009

Jego jegomość kot Simona

Koty udały się Panu Bogu najlepiej — twierdzi Wisława Szymborska. Prawo Murphy'ego mówi zaś, że w życiu są tylko wierne trzy rzeczy: pieniądze, pies i stara kobieta. No właśnie, dlatego wolę psa.


Kot to przedziwny stwór antypieski. Kot właściwy składa się z kota górnego (tułowia), kota dolnego (łapy), kota tylnego (ogona), kota przedniego (pysk), dwóch fluorescencyjnych ślepi oraz organów: mruczącego, miauczącego, wyjącego i srająco-lejącego z przydatkami zapachowymi — tak podaje Nonsensopedia.

Kot zawsze spada na cztery łapy? Kot Simona chętnie polemizuje z tym przekonaniem, a jego upadki bolą. Kot Simona jest wcieleniem kociej postawy roszczeniowej wobec świata, a wszelkie dyskusje kończy bogatym w znaczenia gestem wskazania łapką na rozwartą łakomie paszczę. To zapewnia mu ostatnie słowo w ewentualnych sporach. Dlatego właściciel kota służy do karmienia - taki jest po prostu porządek świata. Właściciel zajmuje się też dostarczaniem pieszczot i udostępnianiem łóżka. Pozostałe rozrywki – darcie zasłon czy fotela, zostawianie kłaków w każdym miejscu, wywracanie kuwety, leżenie na świeżo upranej bieliźnie, polowanie – kot zapewnia sobie sam.

Kotu Simona dni upływają na słodkim przewracaniu się z boku na bok. Z wszystkimi kot Simona pozostaje w ciepłych relacjach. Doprawdy?


Na półce u koleżanki D. pojawiła się książka, w której kot Simona występuje w roli głównego bohatera. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wspomniana D. ma już dwa koty. Czarne. Jeden gruby jak miniaturowy worek kartofli, drugi z rozczapierzoną kitą. Teraz mają konkurencję — kota papierowego, białego i z ambicjami gwiazdorskimi. Jest przecież kotem numer jeden w internecie. Dobrze, że czarne nie są zorientowane w trendach sieci i nie potrafią wyklikać łapkami adresu YouTube. Potrafią jedynie tarabanić miską... Miniaturowy worek kartofli jest mistrzem. Dosłownie! I ślipia ma piękne, proszące.



Pies myśli: człowiek karmi mnie, głaszcze, dba o mnie, kocha mnie... Musi być bogiem. Kot myśli: człowiek karmi mnie, głaszcze, dba o mnie, kocha mnie... Muszę być bogiem!

O łakomstwie psa nic nie powiem... pewnie dlatego, że jestem psiarą.



Przeczytaj:
Jak odchudzić swojego zwierzaka?
Jak kot przeżyje kryzys?

środa, 22 lipca 2009

Kupa nie gryzie, kupa zabija!


Olsztyn wchodzi w XXI wiek i zamierza walczyć z bronią biologiczną. Ratusz rozważa zakup odkurzaczy wciągających psie kupy. Fantastycznie! Właściciele czworonogów sprzątać nie będą wcale. A co w chwili, gdy odkurzacz padnie?


Kupa na kupie kupą pogania. Kup ci na trawnikach dostatek. Taka moda olsztyńska, że rosną brązowe piramidy. Ratunkiem na to fekalne zło może być odkurzacz, czyli elektyczny wssysacz nieczystości. To cudo techniki działa już — z powodzeniem — w Ełku:

Tam za quada z odkurzaczem władze miasta zapłaciły 50 tys. zł. Odkurzacz wyposażony w silnik spalinowy może być też zamontowany na skuterze, dwukołowym wózku lub na ludzkich plecach. — Sam odkurzacz kosztuje ok. 6 tys. zł — mówi Joanna Borzyszkowska, przedstawicielka dystrybutora. — Od niedawna firma również wypożycza odkurzacze.
O możliwość zakupienia przez ratusz odkurzaczy na psie odchody zapytaliśmy Anetę Szpaderską, rzecznika Urzędu Miasta w Olsztynie: — To bardzo dobry pomysł, który na pewno rozważymy. Każda inicjatywa, która przyczyni się do rozwiązania problemu psich kup, jest cenna. Chociaż najważniejsza jest zmiana świadomości ludzi, którzy psy posiadają.
(Władza pomyśli o odkurzaczach na psie kupy)

Redakcyjny kolega M.B. zachwycił się ludzką wygodą (a może lenistwem?) i z podziwu wyjść nie może. Pyta: czy taki odkurzacz jest kresem ludzkiej cywilizacji? Twierdzi też, że lepiej byłoby wyhodować specjalne rasy psów, które pożerałyby odchody swoich kolegów. Bo taniej. Niezbyt to apetyczny pomysł. Panie M., chciałby pan mieszkać pod jednym dachem z tak tanim w utrzymaniu, ale drogim sercu przyjacielem? A co w chwili, gdy pupil zechce polizać pana po twarzy?

Ratusz zastanawia się nad zakupem odkurzaczy. Dobrze, że się zastanawia. To znak, że myśli, a jak myśli — coś może wymyśli. Aneta Szpaderska kładzie jednak nacisk na zmianę świadomości olsztyniaków. Pierwszy rzutem na taśmę były poustawiane tu i ówdzie śmietniki na psie odchody. Ale czy się zapełniają? Inaczej — czy spełniają swoją rolę? Owszem — chusteczek ci w środku dostatek. Ogryzków, patyków po lodach i butelek po napojach. Kup w środku z lupą szukać — ani widu, ani słuchu.

Lenistwo psiarzy nie zna granic. Pies wypnie się, wytoczy dzienną dawkę i czmychnie. Wraz za nim dumny pan, że spacer ma z głowy — bo cel spełniony!

Kosze stoją, ale przewodników edukacyjnych po owych koszach brak. A ludziom trzeba wyłożyć — niczym kawę na ławę — że kupa psia jest zagładą ludzkości.

W rankingu stopnia skażenia prym wiodą place zabaw, boiska, piaskownice, alejki i ścieżki. Lekarze pediatrzy przestrzegają, że zabawa w brudnym piasku lub na skażonym trawniku może być przyczyną wielu schorzeń.

Czym więc grozi kontakt z kupą?

Rozpiętość niebezpieczeństw jest szokująca: od biegunki do uszkodzenia nerek. Szczególnie niebezpieczne jest zarażenie toxacarą, która powoduje choroby oczu — do ślepoty włącznie. Larwy innego pasożyta — bąblowca, osiadłe w wątrobie, to też wielki dramat dla dotkniętego tym schorzeniem.
(Kupa nie gryzie)

Rany boskie, boję się teraz nawet podchodzić do psiej kupy! Boję się, że stracę wzrok i zostanę porażona prądem! Nie dziwię się, że właściciele psów nie chcą sprzątać ich odchodów. Przecież to zgrabnie uformowana broń biologiczna!

Może więc odkurzacz to najlepszy sposób na śmiercionośne kupy? Dlatego ratusz myśli...


SONDA
Czy ratusz kupi odkurzacz do psich kup?

tak
nie
nie wiem


> Wymówki psiarzy, czyli „nie sprzątam po psie, bo...”


piątek, 19 czerwca 2009

Zakaz szczekania dla psów i dziennikarek

Dzieci i ryby głosu nie mają? Czasy się zmieniają i zwyczaje też. Od dziś to kobiety i psy szczekać nie mogą. A to Polska właśnie!


Dyskryminacja pełną gębą! Damskie głosy brzmią gorzej niż męskie, bo są niewiarygodne — tak stwierdził Prezes Pipka, który szefuje radiową „Jedynką”. Wymyślił, że kobiety będą czytać serwisy informacyjne jedynie późnym popołudniem i wieczorem. Skandal!

W Polskim Radiu i we mnie wrze! Bo niby dlaczego kobiety nie brzmią wiarygodnie? To radio, a nie lektorki, powinno brzmieć sensownie. Panie Prezesie Pipka, czy jest pan seksistą?

— Dla każdego radiowca bardzo ważne jest to, kiedy występuje na antenie. Programy poranne są najbardziej prestiżowe, bo mają większą słuchalność. Są też lepiej płatne. A dziewczyny, które mają dzieci, nie chcą pracować wyłącznie wieczorami, bo wtedy praktycznie nie bywają w domu. Mówiliśmy o tym podczas spotkania z naszym naczelnym i prezesem, ale nie zamierzają zmieniać decyzji. Za to do dyskryminacji dorzucili jeszcze zastraszenie — mówi jeden z dziennikarzy, który prosi o zachowanie anonimowości.

Panie Prezesie Pipka — i jeszcze pan zastrasza pracowników?

— Usłyszeliśmy, że takie sprawy trzeba załatwiać w zespole, a nie chodzić i szczekać po mieście (...) Tylko nas zdeptali. Dali do zrozumienia, że może być jeszcze gorzej — mówi dziennikarka „Jedynki”.
(Dziennikarze mają nie szczekać)

Gorzej? Panie Prezesie Pipka, w kagańce wyposaży pan swoje dziennikarki? A może będzie je pan na smyczy prowadził?

W ślady prezesa Pipki poszła Łódź. Tamtejsza Rada Miasta wymyśliła, że pies nie może szczekaniem „zakłócać ciszy domowej” nie tylko w nocy, ale też w dzień. O zgrozo!

Teraz, gdy sąsiedzi usłyszą głośne ujadanie za ścianą, już nie będą musieli czekać z interwencją na godzinę 22 i ciszę nocną. Dzięki zapisowi mogą dzwonić do straży miejskiej przez cały dzień.
— To co, mam zabronić mu szczekania? — pyta zdziwiony Jan Pająk, właściciel Misia. — Pies jest mały, to szczeka głośno. Mam mu zakleić pysk taśmą? Ten zapis to jakiś absurd.
— Nie wyobrażam sobie jak mogłabym psa uciszyć na cały dzień. Zakuć go w kaganiec? Przecież pies ma bronić mieszkania i kiedy ktoś się kręci na klatce, to pies szczeka. Mogę na niego krzyknąć, uspokoić, ale to wszystko — mówi Bożena Kraśniewska.
(Psy! Zakaz szczekania!)

Nie chciałabym urodzić się ani łódzkim psem, ani dziennikarką „Jedynki”. Szczekać zabraniają, może i zaraz zabronią wychodzić na ulicę. Halo, halo, a to Polska właśnie?

Jak na razie w Olsztynie nikt psom i kobietom nie mówi: zamknąć pipki! I Bóg im zapłać za to.

Przeczytaj:
Pieskie życie, czyli czego pies robić nie może robić w mieście

poniedziałek, 4 maja 2009

Jak odchudzić swojego zwierzaka?

Uwaga, niech spada waga! — Zwierzak często waży o połowę więcej, niż powinien. To straszne! — twierdzi weterynarz Mirosław Obijalski i radzi, jak zadbać o właściwą wagę czworonoga. Ważą się więc losy psów i kotów.

Zwierzak powinien zdrowo wyglądać, a nie tylko zdrowo jeść. Ale niestety — Polacy dopieszczają swoich czworonożnych ulubieńców. A to smakołyk, a to paróweczka, a czekoladka. A zwierzak jest jak odkurzacz — z tą tylko różnicą, że wszystkie „śmieci” idą mu w boczki.

Poszłam do Mirosława Obijalskiego, by doradził, jak dbać o zwierzaki — by przypominały siebie, a nie chodzący kwadracik. Weterynarz ten leczy mojego wiecznie zadowolonego psa, Figę. Pies pod jego okiem ma się nieźle — żywe oczy, wciąż ruszający się ogonek. Lekarz zajrzał do swojego komputera, zmrużył brew i pyta:

— To pani z tym pieskiem do mnie przychodzi?
— Nie, tata...
— A ten piesek jeszcze żyje?

Ręce mi opadły. Ależ żyje! Na ryby jeździ, na grzyby. Szczeka na księżyc, na słońce, na wróbla i kota. Śpi chętnie, jeszcze chętniej je...

Dlaczego nasze zwierzaki są takie okrąglutkie?
— Z winy właścicieli oczywiście. Rzadko przyczyną otyłości jest patologia. Ludzie po prostu przekarmiają zwierzęta albo stosują im nieprawidłową dietę. A skłonność do tycia mają zwierzaki po operacjach sterylizacji i kastracji. Takim zwierzakom trzeba serwować specjalną karmę. Ale też trzeba uważać! Sama karma sprawy nie załatwi. Może powiem tak — przychodzi kobieta do lekarza, bierze tabletki na odchudzanie, ale nie widać efektów. Ma pretensje. Lekarz pyta: a ile pani tych tabletek je? A ona: tyle, aż się najem. Tak samo jest z pieskami i kotkami. Trzeba je karmić, ale z głową. Trzeba dawać dawki dopasowane do gabarytów zwierzęcia. I trzeba być w tym konsekwentnym.

Ale jak być konsekwentnym, gdy pies patrzy w oczy?
— Tak właśnie mówią właściciele zwierząt. Siedzą na kanapie, podjadają chipsy, paluszki i częstują tymi smakołykami zwierzaka. A ten bierze i ciągle patrzy w oczy. Nie wolno karmić zwierząt z ręki! Pupile takie karmienie traktują jako nagrodę, więc się nie dziwmy, że zwierzak prosi. I potem idzie mu w boczki. A zwierzę powinno wyglądać jak zwierzę. Pies powinien mieć widoczną talię, a niektóre rasy nawet żeberka.

Jak otyłość wpływa na zdrowie zwierząt?

— Tak samo, jak na nasze zdrowie. Czy przyjemnie chodzi się z dwudziestokilowym plecakiem? Człowiek bagaż zdejmie, a zwierzak dźwiga go przez całe życie. Nadwaga szkodzi stawom kończyn i kręgosłupowi. Ale cierpi też otłuszczona wątroba, serce i nerki. Można sobie wyobrazić, że narządy te wciśnięte są w pancerz tkanki tłuszczowej. Żadna to przyjemność, ale zwierzę — z naszej winy — musi cierpieć. Tym gorzej, że zwierzak często waży o połowę więcej, niż powinien. To straszne! Najgorzej ze zwierzakami postępują babcie. One mają potrzebę dbania o wnuki. I pupile są właśnie takimi „zastępczymi” wnukami. Myślą: niech je. Skoro ma apetyt, to jest zdrowy.

Jak odchudzić zwierzaka?

— Oczywiście dawać mu mniej jedzenia i umożliwić ruch. Zwierzak musi spalić to, co zjadł. I co najważniejsze — należy karmić zwierzęta raz dziennie. Ale nie raz dziennie przez każdego domownika! Trzeba też ograniczyć częstowanie ludzkim smakołykami. Zwierzak powinien mieć i swoją miskę, i swoje jedzenie.


Ile powinien ważyć twój pies?
Ile powinien ważyć twój kot?