Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 maja 2010

Kup pani kartę kredytową

Upierdliwość ludzka nie zna granic. Nie potrzebuję karty kredytowej ani kredytu. Ale na nic moje zdanie — bankowcy wiedzą lepiej, co jest, a właściwie co będzie mi potrzebne.


Dryń dryń. Dzwoni do mnie pewna pani z pewnego banku. Jest miła, uśmiecha się na siłę, a przede wszystkim jest wszechwiedząca. Trochę mi jej szkoda, bo praca w sprzedaży na słuchawkach w banku nie dla niej — jej talenty nie powinny się marnować. Żeby to udowodnić — przytaczam naszą rozmowę.

— Dzień dobry, dzwonię z banku takiego a takiego. Mam dla pani rewelacyjną ofertę. Chcę panią zachęcić do skorzystania z naszej karty kredytowej.
— Nie jestem zainteresowana, dziękuję.
— Na pewno nie jest pani zainteresowana?
— Nie potrzebuję karty kredytowej. Radzę sobie finansowo.
— Ale mamy niesamowitą ofertę, więc warto się zastanowić.
— Bardzo pani dziękuję.
— Ale za trzy miesiące może się okazać, że będzie pani potrzebowała pieniędzy. Wtedy nasza tak atrakcyjna oferta nie będzie już aktualna.
— To będzie już mój problem.
— To nie jest pani zainteresowana?
— Nie jestem.
— W takim razie na pewno zainteresuje panią nasza kolejna propozycja — atrakcyjny kredyt.
— Ale przecież przez sekundę nic się nie zmieniło. Nie potrzebuję pieniędzy!
— Ale kredyt jest naprawdę atrakcyjny. A co w chwili, gdy będzie pani potrzebowała pieniędzy?
— To je sobie wtedy załatwię.
— Ja mogę pani w tym pomóc.
— Dobrze, odezwę się do pani w chwili, gdy pieniądze będą mi potrzebne.
— A może się pani zastanowić, żebym do pani zadzwoniła?
— Mam się zastanowić nad telefonem do mnie? Jeśli pani bardzo chce, mogę się nad tym zastanowić.
— To ja zadzwonię do pani za kilka dni.
— Ale ja się jeszcze nie zastanowiłam!
— Pozwolę sobie jednak do pani zatelefonować. W sprawie kredytu.
— To ja za kilka dni będę potrzebowała pieniędzy?
— Może się tak zdarzyć. Będę więc w pogotowiu.
— Nie potrzebuję ani karty kredytowej, ani kredytu.
— Dzisiaj pani nie potrzebuje, ale czasy się zmieniają.
— Moja decyzja się nie zmieni.
— Zadzwonię jednak, aby się upewnić.

Aż krew człowieka zalewa — mówi się nie, a bank swoje. A może to według zasady: gdy kobieta mówi "nie", mówi "tak"... Tak?

Przeczytaj też:
Agent PZU na budę

środa, 2 grudnia 2009

Jak w Olsztynie zamówić pizzę?

Nie napiszę dzisiaj niczego słowem wstępu. Nie chcę ani streszczać, ani powtarzać. Napowtarzałam się stanowczo za dużo. Ale rzecz będzie o zamawianiu pizzy z Telepizzy, która reklamuje się hasłem: „Trzy kroki do pysznej pizzy”. Firma trafiła w samo sedno!


W redakcji panuje głód. Wielki głód. Pada hasło, że pizza by się przydała. A że dobra pizza nie jest zła, więc wszyscy aprobują pomysł pomysłodawcy. Do Telepizzy w Olsztynie (ul. Pieniężnego) mam zadzwonić ja. Dzwonię.

— W czym mogę pomóc? — odzywa się miły kobiecy głos.
— Może mi pani pomóc w zamówieniu pizzy.
— Proszę podać numer telefonu.
— Podaję 603...
— Proszę podać ulicę, na którą mamy dostarczyć pizzę.
— Tracka 5.
— Jaka ulica?
— Tracka.
— Hmmm. Jaka?
— Pozwoli pani, że przeliteruję. T jak Teodor, R jak Roman, A jak Anna, C jak Cecylia, K jak Katarzyna, A jak Anna raz jeszcze.
— Hmmm. Słabo panią słyszę. Może pani jeszcze raz powtórzyć?
— Powtarzam: T jak Teodor, R jak Roman, A jak Anna, C jak Cecylia, K jak Katarzyna, A jak Anna raz jeszcze.
— Ojej, ja nie mam takiej ulicy w komputerze. Może pani chwilę poczekać?
— Mogę.

Cisza... W słuchawce inny miły kobiecy głos. Znaczy tamta pani nie dała rady.

— W czym mogę pomóc? — słyszę ponownie.
— Może mi pani pomóc w zamówieniu pizzy.
— Koleżanka miała problem z ulicą. Może pani raz jeszcze podać nam adres?
— Mogę. Tracka 5.
— Tręcka?
— Tracka.
— Trałcka?
— Pozwoli pani, że przeliteruję. T jak Teodor, R jak Roman, A jak Anna, C jak Cecylia, K jak Katarzyna, A jak Anna raz jeszcze.
— Nie znam niestety ulic w Olsztynie.
— Powtarzam: T jak Teodor, R jak Roman, A jak Anna, C jak Cecylia, K jak Katarzyna, A jak Anna raz jeszcze.
— Tracka?
— Tak, Tracka!
— Ojej, ale takiej ulicy nie ma w Olsztynie. Gdzie ona jest?
— Na Tracku.
— Na Tracku?
— Tak, na Tracku.
— Będzie musiała pani dopłacić za dojazd.
— Wiem, proszę pani, nie pierwszy raz zamawiam pizzę na ten adres. I za każdym razem nie znacie tej ulicy.

PS. Nie mogliby po prostu nauczyć się jej na pamięć?

wtorek, 10 listopada 2009

Przedszkolaki: Podawać słowa do ucha

Do czego służy poczta głosowa? Do głosowania! Tę tajemną wiedzę ujawniają dzieciaki z Przedszkola nr 19 w Olsztynie. O telefonach nie wie nikt tak dużo jak one!


Rzadko rozmawiam z przedszkolakami, bo to w redakcji działka kolegi Szymona. Ale czasem zdarzają się zastępstwa. Na prośbę czytelniczki mojego bloga (wow!) zamieszczam krótką rozmowę z maluchami.

Co to jest telefon?
— To jest takie coś, co służy do telefonowania.
— Przez telefon się dzwoni do kogoś.
— Jak się daleko dzwoni, to właśnie trzeba mieć telefon.
— Jak blisko to też można mieć, ale nie trzeba.
— To coś, co ma słuchawkę.
— I guziczki ma!
— Telefon robi też zdjęcia. Znad można albo z góry można coś zrobić. I wysłać przyciskiem palca.
— A ja wiem, jak wygląda telefon! Jest prostokątem.
— I ma brązowy kolor.
— Czerwony też może być.
— Albo zielony i niebieski.
— A pani wie, że telefonem dzwonimy do przyjaciół? Oni mają telefon i my mamy. Z jednej i z drugiej strony musi być telefon.
— Koledzy ze sobą rozmawiają.
— Ja mam kolegę z Francji!
— A ja przyjacioła z ulicy! Ale nie pamiętam nazwy tej ulicy.

O czym rozmawia się przez telefon?
— O tym, żeby przyjść.
— Dzwonię do kolegi i pytam, czy do mnie przyjdzie.
— Albo czy mama szybko będzie w domu.
— Albo do cioci się dzwoni.
— Albo pyta się o zdrowie.
— Albo o to, czy ktoś jest chory.
— A ja dzwoniłem wczoraj do brata!
— Ja do dziadka!
— Oj, a do kota nikt nie zadzwonił.

Co to jest pomyłka?
— Jak ktoś do kogoś dzwoni i się pomyli.
— Jak ktoś wykręca dobry numer, ale wykręci zły.
— Jak ktoś dzwoni do kogoś i naciśnie zły guzik.
— Ale zna dobry guzik, ale naciśnie zły!
— Może być też w pomyłce poczta głosowa.

A co to jest poczta głosowa?

— Że jest sygnał, a nie człowiek.
— Poczta głosowa służy do głosowania listów głosowych.
— Dzieje się to wtedy, gdy ktoś zadzwoni i się dodzwoni do poczty głosowej.
— I wtedy słychać: piiiip!
— To taki specjalny sygnał.
— I tylko poczta głosowa taki ma.
— Żaden człowiek inny go nie ma. Tylko poczta głosowa!
— I po tym piiipie trzeba gadać.
— A potem odebrać.
— Wysłuchać!

A co to jest głuchy telefon?
— Taki telefon jest wtedy, gdy mówi się dookoła.
— Cicho jakieś słowa.
— Podawać te słowa trzeba do innego ucha.
— To jest wtedy, gdy ja podawam słowa do Mateusza, a Mateusz do Gabriela, a Gabriel Adrianowi. I to już koniec.
— Na końcu osoba mówi głośno.
— I to nie jest ta osoba, która słowa podawała.
— I to słowo jest inne, bo przekręcone.
— Bo dzieci mogą inaczej to słowo usłyszeć.
— Było jabłko, a jest gruszka.
— Bo ktoś nie usłyszy, że jabłko.
— Od Szymka wysłuchałem serek, a to było inne słowo.
— To było słowo kapuśniak!

Przeczytaj:
Przedszkolaki: Ptaki śpiewają, a gołębie nie
Przedszkolaki: Mój tata barmankę wyrwał!