— Na randkę najlepiej iść z królem albo z królewiczem z bajki — uważają dzieciaki z Przedszkola Miejskiego nr 19 w Olsztynie. Z maluchami rozmawiam na temat miłości i... wartości uczucia.
Miłość kojarzy się z uczuciem i troską o drugą osobę. No, może tak kojarzy się dorosłym, a już na pewno zakochanym. Dzieciaki mają na ten temat inne zdanie. Aż zdębiałam, gdy usłyszałam, że najlepiej na randkę iść z królewiczem z bajki. A jeszcze lepiej, gdyby dał ukochanej jakiś drogocenny prezent. Może porozmawiajmy z naszymi dziećmi na temat uczuć. One też są ważne. Może nawet ważniejsze niż pieniądze...
Co to jest miłość?
— To jest takie coś, że się kogoś kocha.
— I takie coś, że się idzie na ślub.
— I takie coś, że jak dziewczynka kocha chłopaka, to musi mu o tym powiedzieć, bo chłopak musi takie rzeczy wiedzieć.
— Jak się kocha, to się całuje.
A co to jest pocałunek?
— To jest takie coś, co zbliża ludzi do siebie.
— To taka metoda usta-usta.
— Że jedne usta muszą dotknąć inne usta.
— A ja się jeszcze z nikim nie całowałam...
— A ja już byłem całowany! I zakochałem się wtedy w mojej mamie.
— Bo ludzie przez całowanie wyrażają swoją miłość.
Dlaczego ludzie się kochają?
— Bo tak.
— Bo mogą być ze sobą i mogą trzymać się za ręce.
— Mogą też się zaręczyć, jeśli chcą. A jak nie chcą, mogą kochać się bez ślubu.
— Po to się kochają, aby świętować w walentynki.
A co to są walentynki?
— To taki dzień, że można dać kwiatek.
— Czerwoną różę. Albo czerwone serduszko!
— Albo kartkę z napisem, że się kocha.
— Albo czekoladki.
— Ale przecież z kartki nie zrobi się czekoladek!
— A ja mam chłopaka!
— A ja mam dużo chłopaków i w każdym jestem zakochana.
— A mnie jeden rzucił. Miał osiemnaście lat i wyjechał do Niemiec.
— Mnie nikt jeszcze nie rzucił!
— A ja mam Filipa i Bartka.
— Nie, to ja mam Filipa!
— A właśnie, że ja!
— To straszne rozrabiaki!
Jak trzeba się ubrać na randkę?
— Trzeba włożyć błyszczącą sukienkę na ramiączka. I piękne buty na obcasie. A na szyi powinno wisieć wielkie serce z napisem „I love you”.
— To po polsku znaczy „kocham cię”.
— Chłopak powinien włożyć czarne buty, białe spodnie i czarną marynarkę. Do tego powinien mieć krawat i koronę na głowie. Najlepiej żeby był królem albo królewiczem z bajki.
— I powinien dać dziewczynie prezent.
Jaki?
— Może dać jej kwiaty i sukienki.
— A ja bym chciała tysiąc sukienek.
— I dużo złota! Mogłabym je sprzedać za milion.
— Miałabyś wtedy chłopaka i milion.
— Milionera!
— Ja bym była milionerką!
— A ja bym chciała karetę z koniami.
— A ja złoty zamek.
— Albo bym sobie zażyczyła złoty pierścionek.
— A ja złoty ząb!
A co dziewczyna może dać chłopakowi?
— Bluzeczkę z supermanem.
— Może być z dużym dekoltem.
— Ja bym dała mu złote buty albo srebrne.
— Ja złoty ząb.
— A ja bym dała chłopakowi buziaka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 lutego 2011
środa, 26 stycznia 2011
Zwierzęcy seks? Naturalnie!
Miłość nie patrzy na wiek. Bo gdy się kocha, nawet tona sadła nie przeszkadza. Ani długa szyja, ani okoliczności przyrody. Po prostu idzie się na żywioł! Dowodzi temu emerytka Aniela, która uwiodła młokosa Hugo.
Co się dzieje ze zwierzętami? W ZOO w USA pewna żyrafa przytuliła się mocniej do pana żyrafy. Zwierzaki zrobiły to po kryjomu — tak aby nikt nie zauważył, nie usłyszał, nie pogroził palcem. Po ok. 15 miesiącach światło dzienne ujrzał Daniel — owoc miłości żyrafiej pary. Pracownicy ZOO nie mogą wyjść z szoku, bo nie spodziewali się małej żyrafy. Ba, nikt nawet nie zauważył, że ich długoszyjna podopieczna jest w ciąży! Co więc dzieje się z ludźmi?
Ale w Polsce jest jeszcze ciekawiej. Nestorka warszawskiego ogrodu, 48-letnia hipopotamica Aniela, zamiast opiekować się 7-letnim Hugo, uprawia z nim seks. I na nic tłumaczenia, że to kobieta po przejściach i powinna już odpoczywać. To nic, że urodziła już kilkoro dzieci i przeżyła swojego partnera Gucia, który odszedł na zawał. To nic, że jest najstarszą mieszkanką ZOO. W Europie też stoi nieźle — jest druga w wiekowej kolejności w Europie. To nic, że waży dwie tony, a on zaledwie jedną…
Człowiek mówi, że miłość jest ślepa, a zwierzak jest innego zdania: nie patrzy na wiek. Po prostu na nic nie zwraca uwagi — byle było przyjemnie. A do tego wszystko dzieje się naturalnie. I to w jakich warunkach! Zakochani mieszkają w dużej szklarni, w środku znajdują się basen i plaża otoczone tropikalną roślinnością, mają też dwie sypialnie. Hipopotamy można obserwować nie tylko na powierzchni, ale też pod wodą.
Zachwyciły mnie te dwie wiadomości, które usłyszałam jednego ranka. Dzieje się więc w świecie zwierząt, oj dzieje. I niech się dzieje, bo jak mówi cytat z filmu „Kogel-mogel” — miłość to jest piękna rzecz. A w dodatku dzięki niej można przeżyć drugą młodość!
![]() |
| Aniela na górze, Hugo na dole... |
Ale w Polsce jest jeszcze ciekawiej. Nestorka warszawskiego ogrodu, 48-letnia hipopotamica Aniela, zamiast opiekować się 7-letnim Hugo, uprawia z nim seks. I na nic tłumaczenia, że to kobieta po przejściach i powinna już odpoczywać. To nic, że urodziła już kilkoro dzieci i przeżyła swojego partnera Gucia, który odszedł na zawał. To nic, że jest najstarszą mieszkanką ZOO. W Europie też stoi nieźle — jest druga w wiekowej kolejności w Europie. To nic, że waży dwie tony, a on zaledwie jedną…
— Cały czas pływają razem. Gdy on śpi, ona kładzie mu głowę na karku. I odwrotnie. On przytula się do niej przy każdej okazji. No po prostu nierozłączni — opowiada Ewa Zbonikowska, wicedyrektor ogrodu, i dodaje: — Doszło nawet do krycia, a tego nikt się już nie spodziewał.
Młodzian ma ledwie siedem lat i dopiero wchodzi w wiek, w którym jest zdolny do rozmnażania. Sprowadzono go z Czech do Warszawy, żeby założył tu nową hipopotamią rodzinę, ale nikt nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko, i to z Anielą. Nie wskazywał też na to trudny początek ich znajomości. Na pierwszej randce znacznie większa Aniela skubnęła Hugo zalotnie w nos, ale tylko wystraszyła tym nowego sąsiada na wiele miesięcy. Ostatnio jednak Hugo się ośmielił i daje się wprowadzać w dorosłość starszej partnerce, więc i Aniela ożywiła się jeszcze bardziej.
(Poruszenie w ZOO: Emerytka uwiodła 40 lat młodszego)
Człowiek mówi, że miłość jest ślepa, a zwierzak jest innego zdania: nie patrzy na wiek. Po prostu na nic nie zwraca uwagi — byle było przyjemnie. A do tego wszystko dzieje się naturalnie. I to w jakich warunkach! Zakochani mieszkają w dużej szklarni, w środku znajdują się basen i plaża otoczone tropikalną roślinnością, mają też dwie sypialnie. Hipopotamy można obserwować nie tylko na powierzchni, ale też pod wodą.
Po co hipopotamy się zbliżyły, skoro w naturze nie ma seksu dla przyjemności, tylko w celach prokreacyjnych?
— Tu się nie zgodzę. U naczelnych istnieje coś takiego jak orgazm. I kopulacja nie służy wyłącznie rozmnażaniu, ale też utrzymaniu więzi. Waga, wielkość i wiek zwierząt nie zawsze odgrywają rolę, to nie jest czynnik niekorzystny — przyznaje prof. dr. hab. Tadeusza Kaletę z Katedry Genetyki i Ogólnej Hodowli Zwierząt Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW.
(Gdy jest miłość, nawet tona sadła nie przeszkadza)
Zachwyciły mnie te dwie wiadomości, które usłyszałam jednego ranka. Dzieje się więc w świecie zwierząt, oj dzieje. I niech się dzieje, bo jak mówi cytat z filmu „Kogel-mogel” — miłość to jest piękna rzecz. A w dodatku dzięki niej można przeżyć drugą młodość!
sobota, 3 października 2009
Gdzie w Olsztynie poznać dobrego kochanka?
Takie pytanie napotkałam na jednym z olsztyńskich forum internetowych. Zrozpaczona 32-latka „fiziamizia” prosi o pomoc. A co na to internauci? Szukaj igły w stogu siana?

W Olsztynie kochanków na pęczki — wystarczy się tylko rozejrzeć. Mężczyzna to gentleman i zazwyczaj nie odmawia. Ale kto ma uszy, niech słucha — jego odpowiedź prawdę powie. Proszę bardzo:
Pierwsza partia siedzi na przystanku przy dworcu Olsztyn Główny. To kochanek pachnący inaczej — na 5 metrów go czujesz. Wolny, nieskomplikowany mentalnie. Zarost kilkudniowy. Wystarczy podejść i zapytać:
— Idziesz ze mną do domu?
— Idę, nie mam swojego.
Druga partia — bogatsza — pomieszkuje na działkach. Ci nie są samotni, przejawia się w nich instynkt stadny.
— Idziesz ze mną do domu?
— Ja nocuję tylko z kumplami. Wiesz… w grupie raźniej. Wchodzisz w to?
Trzecia partia — rześki rencista. Ma wiele wolnego czasu, znawca polityki.
— Idziesz ze mną do domu?
— Lepiej chodź do mnie, o ósmej muszę wziąć czopek.
Czwarta partia — pracownik fizyczny. Umięśniony — po prostu byczek.
— Idziesz ze mną do domu?
— A czujesz, że się skleimy?
Piąta partia — przedstawiciel handlowy. Elegancki, buty na błysk, gajerek i dopasowany krawat. Pachnie zachęcająco. Nie tylko mydłem.
— Idziesz ze mną do domu?
— A co chcesz mi zaoferować?
Szósta partia — chłopaczek z dyskoteki. Włosy na żel, modne ciuchy, adidasy. Świetnie się rusza.
— Idziesz ze mną do domu?
— A mogę cię bzyknąć?
Siódma partia — właściciel małej firmy. Ma gruby portfel i duży brzuch. Jeździ drogim samochodem, ale ma pogniecioną marynarkę. Zawsze. Skarpety zmienia raz na trzy dni.
— Idziesz ze mną do domu?
— I ty nie jesteś jeszcze moją sekretarką?
Ósma partia — prezes uznanej firmy. Zawsze w formie, w garniturze i w dobrym humorze. Nawet podczas kryzysu. Bo jak cię widzą, tak cię piszą, a spisać na straty nie mogą.
— Idziesz ze mną do domu?
— A może skoczymy za miasto? Tam jest taki przytulny hotel.
Jeśli mówić o poszukiwaniach kochanka, nie można zapomnieć o kultowym filmie „Dziewczyny do wzięcia”. Pamiętacie? Trzy dziewoje wyrywają się ze wsi do Warszawy, by się rozerwać. Ba — by znaleźć faceta, który wyniesie je nad poziomy. To taki prototyp dzisiejszego hitu „Galerianki” (polecam). Kiedyś dziewczyny trzymały się jednak twardo swoich zasad. Wysiadka z pociągu, dworzec:
On: Panie przyjechały tu na weekend?
Ona: Nie zawieram znajomości na ulicy.
On: Jak pani ma na imię?
Ona: Nie zawieram znajomości na ulicy.
On: Ale tu jest peron, a nie ulica!
Świat idzie do przodu, a marzenia stoją w miejscu. Ba — jak się w damskich głowach zagnieździły, tak i siedzą. Dlatego zaśmiałam się w głos, gdy dostrzegłam wątek na forum: Gdzie w Olsztynie poznać dobrego kochanka? No tak, szukaj igły w stogu siana, czyli w stolicy Warmii i Mazur. Kliknęłam i nie tyle pytanie mi się spodobało, ile odpowiedzi dobrodusznych internautów. Voila!
RADA 1
Odpowiadam poważnie: w łóżku koteczku, w łóżku. Jesteś na tyle dużą dziewuszką, że chyba nawet wiesz, po czym go poznać, choć jeszcze zależy, co pod pojęciem "dobrego" rozumiesz. A tak przy okazji: nie mylmy, proszę, tego forum z portalem anonsów towarzyskich!
RADA 2
A w ratuszu zabrakło?
RADA 3
Tylko w Elblągu. W Olsztynie nie masz szans — my, kobiety, wiemy, że faceci z Olsztyna mają bardzo małe fujarki, a potwierdzają to też lekarze i badania naukowe prowadzone aktualnie przez Akademię Medyczną w Gdańsku na zlecenie marszałka Protasa. Olsztynian z tego powodu często nawet nie przyjmują do wojska, bo w razie śmierci za granicą byłby obciach. Wyobrażasz sobie, fiziamizia, jak uśmialiby się talibowie, gdyby zobaczyli rozebrane zwłoki faceta z Olsztyna?
RADA 4
Jeżeli szukasz, to ja mogę nim zostać. Też szukam kochanki.
RADA 5
Dzisiaj w warzywniaku jeden bardzo przystojny Latynos podał mi świeżego ogórka, bo sama nie mogłam dosięgnąć.
RADA 6
Poszukaj emerytów ze straży pożarnej.
RADA 7
Najpewniej w najbliższej stadninie koni. Tam ogierów dostatek!
RADA 8
A ja szukam kobiety-anioła... Są takie?
RADA 9
Nikt nigdy nie całował i nie całuje moich nadgarstków.
RADA 10
Pachnie mi tartym chrzanem z ust i świeżutko koszoną trawą spod pach. Czy mam szansę na miłość?
A na koniec piosenka z życzeniami powodzenia:

W Olsztynie kochanków na pęczki — wystarczy się tylko rozejrzeć. Mężczyzna to gentleman i zazwyczaj nie odmawia. Ale kto ma uszy, niech słucha — jego odpowiedź prawdę powie. Proszę bardzo:
Pierwsza partia siedzi na przystanku przy dworcu Olsztyn Główny. To kochanek pachnący inaczej — na 5 metrów go czujesz. Wolny, nieskomplikowany mentalnie. Zarost kilkudniowy. Wystarczy podejść i zapytać:
— Idziesz ze mną do domu?
— Idę, nie mam swojego.
Druga partia — bogatsza — pomieszkuje na działkach. Ci nie są samotni, przejawia się w nich instynkt stadny.
— Idziesz ze mną do domu?
— Ja nocuję tylko z kumplami. Wiesz… w grupie raźniej. Wchodzisz w to?
Trzecia partia — rześki rencista. Ma wiele wolnego czasu, znawca polityki.
— Idziesz ze mną do domu?
— Lepiej chodź do mnie, o ósmej muszę wziąć czopek.
Czwarta partia — pracownik fizyczny. Umięśniony — po prostu byczek.
— Idziesz ze mną do domu?
— A czujesz, że się skleimy?
Piąta partia — przedstawiciel handlowy. Elegancki, buty na błysk, gajerek i dopasowany krawat. Pachnie zachęcająco. Nie tylko mydłem.
— Idziesz ze mną do domu?
— A co chcesz mi zaoferować?
Szósta partia — chłopaczek z dyskoteki. Włosy na żel, modne ciuchy, adidasy. Świetnie się rusza.
— Idziesz ze mną do domu?
— A mogę cię bzyknąć?
Siódma partia — właściciel małej firmy. Ma gruby portfel i duży brzuch. Jeździ drogim samochodem, ale ma pogniecioną marynarkę. Zawsze. Skarpety zmienia raz na trzy dni.
— Idziesz ze mną do domu?
— I ty nie jesteś jeszcze moją sekretarką?
Ósma partia — prezes uznanej firmy. Zawsze w formie, w garniturze i w dobrym humorze. Nawet podczas kryzysu. Bo jak cię widzą, tak cię piszą, a spisać na straty nie mogą.
— Idziesz ze mną do domu?
— A może skoczymy za miasto? Tam jest taki przytulny hotel.
Jeśli mówić o poszukiwaniach kochanka, nie można zapomnieć o kultowym filmie „Dziewczyny do wzięcia”. Pamiętacie? Trzy dziewoje wyrywają się ze wsi do Warszawy, by się rozerwać. Ba — by znaleźć faceta, który wyniesie je nad poziomy. To taki prototyp dzisiejszego hitu „Galerianki” (polecam). Kiedyś dziewczyny trzymały się jednak twardo swoich zasad. Wysiadka z pociągu, dworzec:
On: Panie przyjechały tu na weekend?
Ona: Nie zawieram znajomości na ulicy.
On: Jak pani ma na imię?
Ona: Nie zawieram znajomości na ulicy.
On: Ale tu jest peron, a nie ulica!
Świat idzie do przodu, a marzenia stoją w miejscu. Ba — jak się w damskich głowach zagnieździły, tak i siedzą. Dlatego zaśmiałam się w głos, gdy dostrzegłam wątek na forum: Gdzie w Olsztynie poznać dobrego kochanka? No tak, szukaj igły w stogu siana, czyli w stolicy Warmii i Mazur. Kliknęłam i nie tyle pytanie mi się spodobało, ile odpowiedzi dobrodusznych internautów. Voila!
RADA 1
Odpowiadam poważnie: w łóżku koteczku, w łóżku. Jesteś na tyle dużą dziewuszką, że chyba nawet wiesz, po czym go poznać, choć jeszcze zależy, co pod pojęciem "dobrego" rozumiesz. A tak przy okazji: nie mylmy, proszę, tego forum z portalem anonsów towarzyskich!
RADA 2
A w ratuszu zabrakło?
RADA 3
Tylko w Elblągu. W Olsztynie nie masz szans — my, kobiety, wiemy, że faceci z Olsztyna mają bardzo małe fujarki, a potwierdzają to też lekarze i badania naukowe prowadzone aktualnie przez Akademię Medyczną w Gdańsku na zlecenie marszałka Protasa. Olsztynian z tego powodu często nawet nie przyjmują do wojska, bo w razie śmierci za granicą byłby obciach. Wyobrażasz sobie, fiziamizia, jak uśmialiby się talibowie, gdyby zobaczyli rozebrane zwłoki faceta z Olsztyna?
RADA 4
Jeżeli szukasz, to ja mogę nim zostać. Też szukam kochanki.
RADA 5
Dzisiaj w warzywniaku jeden bardzo przystojny Latynos podał mi świeżego ogórka, bo sama nie mogłam dosięgnąć.
RADA 6
Poszukaj emerytów ze straży pożarnej.
RADA 7
Najpewniej w najbliższej stadninie koni. Tam ogierów dostatek!
RADA 8
A ja szukam kobiety-anioła... Są takie?
RADA 9
Nikt nigdy nie całował i nie całuje moich nadgarstków.
RADA 10
Pachnie mi tartym chrzanem z ust i świeżutko koszoną trawą spod pach. Czy mam szansę na miłość?
A na koniec piosenka z życzeniami powodzenia:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

