Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2010

Poznań się promuje — tnie ceny. A Olsztyn?

Poznań to miasto biznesu — pieniądz goni pieniądz. Jaki więc sens jest w cięciu kosztów o połowę? Wielki. Jak Kazimierz Wielki, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. W podobnym stylu Poznań rozwija swoją turystykę. A Olsztyn buja w obłokach, w latawcach...


Lubię Poznań, bo za każdym razem mnie zaskakuje. Nawet gdy jestem daleko i wędruję palcem po mapie albo internecie. Poznań otwiera się na turystów i zaprasza do siebie na pół roku przed...

5 i 6 czerwca w Poznaniu będzie taniej. Ruszy wtedy akcja promocyjna „Poznań za pół ceny”, czyli będzie można zaoszczędzić na spaniu, zwiedzaniu i jedzeniu. Brzmi smakowicie, a jako że Poznań lubię i mam miłe wspomnienia, naszła mnie ochota na podróż w przyszłość. Zeszłoroczne atrakcje kusiły. I jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, w tym roku może być tylko lepiej.

W weekend 13-14 czerwca w wybranych poznańskich hotelach, restauracjach, muzeach było o 50% taniej. Taniej w ten weekend oznaczało także lepiej. Przygotowano bogaty, darmowy program turystyczny. Z przewodnikiem można było zwiedzić Ostrów Tumski z pierwszą w Polsce katedra i grobami pierwszych władców Polski, Stary Rynek, kościół farny z podziemiami oraz Zamek Cesarski. W każdej z wycieczek uczestniczyło kilkaset osób! Zamek Cesarski zwiedzały grupy liczące 600 osób! Przez dwa dni otwarty wyjątkowo dla turystów fort VIIIa obejrzało blisko 2 tysiące osób!

W restauracjach, które przyłączyły się do akcji o wolny stolik było bardzo trudno. Pierwsze podsumowania pokazują, że sprzedano nawet czterokrotnie więcej posiłków niż zwykle. Tłumy turystów pojawiły się także w poznańskim ZOO, aby obejrzeć otwartą niedawno Słoniarnię oraz w jednej z największych w Europie palmiarni. Kilkaset osób brało udział w specjalnej edycji gry miejskiej "Poszukiwacze Prawdy", w której gracze rywalizowali o klucz do starej skrzyni ustawionej na środku Starego Rynku. O Poznaniu mówiono przez dwa dni we wszystkich mediach i gorąco zachęcano do odwiedzin miasta w weekend, dokładnie opisując przy okazji poznańskie atrakcje turystyczne.
(Głosujmy na Poznań za pół ceny!)

A co robi Olsztyn? Promuje się na pół gwizdka, a nie za pół ceny. Mam wrażenie, że Polacy widzą Olsztyn jako miasto niedźwiedzi, które nie tylko śpią zimą, ale nie wychodzą z lasu do ludzi. Bo i po co? Może i w ciągu roku pojawiają się w warmińskim kalendarzu ciekawe imprezy, ale szybko się o nich zapomina. Bo czy ktoś dzisiaj mówi o Święcie Latawców?

Olsztyn ma wiele zalet, ale też sporo istotnych wad. Ludzie nie znają olsztyńskich walorów, więc nie przyjadą, żeby poznać je na miejscu. Szkoda czasu i pieniędzy — lepiej bawić się w Poznaniu i wydać o połowę mniej. Do Olsztyna mamy też kiepski dojazd, co potwierdza, że to miasto peryferyjne, prowincjonalne. Po co więc tu zjeżdżać? Lepiej skoczyć dalej — na kultowe Mazury.

Szczerze? Święto Latawców można zrobić w każdej wsi. Podobnie jest ze Świętem Serów. Od kiedy Olsztyn kojarzy się z serami? Zakopane i owszem, z oscypkami, ale Warmia?

Ale Olsztyn to przestrzeń radości, więc nie wolno narzekać. Urzędowo zabronione. Tylko z czego się tu cieszyć? Chyba z tego, że najwięcej wycieczek wpada tu na hamburgera do McDonald'sa i na zakupy do Alfy. Wystarczy rzucić okiem na tablice rejestracyjne samochodów poustawianych rzędem na pobliskim parkingu. I to nie tylko wtedy, gdy są sezonowe przeceny do 70%.


Przeczytaj też:
Poznań — miasto doznań i dla ludzi
Chcesz zjeść rybę w Olsztynie? To ją złap!
Olsztyn — przestrzeń radości

wtorek, 23 czerwca 2009

Poznań — miasto doznań i dla ludzi

Olsztyn jest piąty w rankingu „miast przyjaznych obywatelowi”. Na podium staje Poznań, ale już na pierwszy rzut oka bije nas na głowę. Byłam, widziałam i czapki z głów radzę zdejmować. Poznań to miasto doznań i aż samo się prosi, by je poznać!


Poznań nie chce być anonimowy. Na każdym kroku daje się odczuć, że miasto dba nie tyle o swój image, ile o poznańską świadomość. Nie zaśmieca ulic, a tym bardziej głów ogólnopolskimi trendami. Stawia na lokalność. To przekłada się też na samopoczucie turystów. Przykłady?

W zoo otwarto nowoczesną słoniarnię. Promocja rusza pełną gębą. W sercu starówki stają plastikowe słonie, ale wolontariusze rozdają wiatraczki. To taki bonus do słoniowej wagi ciężkiej.


Słonie opieczętowane są oczywiście nazwą miasta i hasłem reklamowym „know-how”. Prawdziwa furora — jaskrawe zwierzaki przyciągają wzrok i nie schodzą z języków. Słychać dźwięki migawek. „Know-how” uwiecznia się ze zdjęcia na zdjęcie.

Żebraków i pijaków w Poznaniu dostatek. Zawsze rzucają się w oczy. Ale grunt, to edukacja. Nie ogólnopolska, ale konkretna — skierowana do poznaniaka.


Czy akcja przynosi efekty? Margines nie jest tu mile widziany…


Centrum handlowe nie musi być ceglastą bryłą. W mieszkaniach wiesza się obrazy, więc galerię (Stary Browar) można przyozdobić i zrobić z niej niemalże atrakcję turystyczną. Ale czy Mitoraj jest z tego dumny?


Poznań jest poznański na każdym kroku. Nie da się zapomnieć, że jest się w mieście doznań. To miasto po prostu orzeźwia!


Nie dziwi więc, że Poznań — według rankingu "Przekroju" — to miasto najbardziej przyjazne mieszkańcom. Za Poznaniem uplasowały się Rzeszów i Wrocław. Olsztyn jest piąty. Daleko mu jednak do Poznania i nie chodzi tu o wielkość miasta. Po prostu chodzi o „know-how”. Olsztyn nie jest ani „know”, ani „how”. Jest "hau, hau". Osobom odpowiedzialnym — mam takie wrażenie — po porostu nie chce się miasta dopieszczać.

Marka miasta ma działać, to znaczy prowadzić do określonych zachowań i decyzji głównie na zewnątrz miasta, które są ostatecznie korzystne dla miasta. Korzyści można przyciągać tylko przez oferowanie jakiejś użyteczności dla odbiorcy, czegoś, czego sam nie ma, a czego potrzebuje.
(Start nowej ery)

Nie dla wszystkich jednak Poznań jest „miastem przyjaznym obywatelowi”.


A Olsztyn?

Przeczytaj:
Chcesz zjeść rybę w Olsztynie? To ją złap!
Fala czerwonych świateł zalewa Olsztyn
Anonimowe przystanki wizytówką Olsztyna
Wulgaryzm najlepszą rozrywką Olsztyna
Olsztyn — przestrzeń radości