Widziały gały, co brały — tak producenci powinni pisać na opakowaniach. I to wielkimi literami! Bo przecież małych nikt nie czyta. A szkoda, bo okazuje się, że preparatu do czyszczenia felg nie wolno używać do… felg.
Wydawałoby się, że można wierzyć temu, co napisane na etykiecie. Ale ludziom nie wierzę, więc dlaczego mam wierzyć produktom opakowanym w kolorowe kartoniki i folijki? Prym w oszustwach wiodą sery, masła i wędliny. Wystarczy przeczytać skład, aby włosy stanęły dęba. Ale nie o tym chcę pisać, bo tysiące ludzi podejmowało już ten temat. Chcę natomiast nakablować na firmę, która produkuje preparat do czyszczenia felg. Wbrew pozorom do wędlin i serów wcale nie jest mu daleko.
Człowiek zaganiany weźmie wszystko, co ma właściwy napis na etykiecie. A potem? Widziały gały, co brały?
Na przedzie opakowania widać jak byk, że ten preparat służy do czyszczenia felg.
Druga strona mija się już z prawdą. Jak wół jest napisane: UWAGA! NIE UŻYWAĆ DO FELG I ELEMENTÓW CHROMOWANYCH!
W takim razie do czego stosować ten preparat? Do mycia zębów?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszutswo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszutswo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 kwietnia 2011
wtorek, 22 września 2009
Carrefour robi klienta w trąbę
Tam cukierki rosną w torebce. Tam rośnie cena na rachunku. A potem rośnie ciśnienie. Niezapomniane doznania dla ciebie i twojego portfela. Gdzie? W Carrefourze!

Koleżanka D. zaciągnęła mnie do Carrefoura. Między innymi (zalety supermarketów) kupiłyśmy "krówki luz", więc sprzedawczyni wydrukowała wagę i kwotę do zapłaty: 4,59 zł. Nakleiła karteczkę na woreczku i z uśmiechem wręczyła: wasze krówki. A potem wydarzył się cud...
Kasjerka za pomocą zaczarowanej różdżki wybiła wyższą cenę na rachunku: 5,08 zł.
— Proszę nam wyjaśnić, jakim sposobem ta cena podrosła? — podchodzimy do działu obsługi klienta.
— A co się stało?
— Na krówkach wybita jest niższa, a kasa zażądała wyższej kwoty.
— To coś z wagą jest nie tak.
— Nie z wagą, z ceną!
— No tak, cena jest inna, bo waga jest inna.
— Nie, waga jest taka sama, to cena podskoczyła. Pani przy cukierkach wybiła maszyną jedną, a pani w kasie drugą. Jak to możliwe, że dwie maszyny w jednym sklepie nie są kompatybilne ze sobą?
— No bo przy cukierkach waga była inna, a przy kasie inna. To i cena jest inna, jak waga się zmieniła.
— To te cukierki urosły? Cena i owszem, ale cukierki ważą tyle samo!
— ??
— Pani przy cukierkach wybiła cenę, która nie zgadza się z ceną na rachunku. Te ceny są inne, proszę pani. I to nie na naszą korzyść. Na korzyść sklepu. Nie chodzi o wysokość tej niezgodnej z prawem nadpłaty, ale o fakt. Czy tak można oszukiwać klienta?
Pani oddała różnicę. Czy zrozumiała zagadkę? Ale jakie mają być te sklepowe, skoro w takich sklepach pracują?
Ktoś zauważy, upomni się o swoje, a tysiąc osób nawet nie zerknie na rachunek. A Carrefour składa na kupkę, składa. A ta rośnie i rośnie!
Koleżanka D. zaciągnęła mnie do Carrefoura. Między innymi (zalety supermarketów) kupiłyśmy "krówki luz", więc sprzedawczyni wydrukowała wagę i kwotę do zapłaty: 4,59 zł. Nakleiła karteczkę na woreczku i z uśmiechem wręczyła: wasze krówki. A potem wydarzył się cud...
Kasjerka za pomocą zaczarowanej różdżki wybiła wyższą cenę na rachunku: 5,08 zł.
— Proszę nam wyjaśnić, jakim sposobem ta cena podrosła? — podchodzimy do działu obsługi klienta.
— A co się stało?
— Na krówkach wybita jest niższa, a kasa zażądała wyższej kwoty.
— To coś z wagą jest nie tak.
— Nie z wagą, z ceną!
— No tak, cena jest inna, bo waga jest inna.
— Nie, waga jest taka sama, to cena podskoczyła. Pani przy cukierkach wybiła maszyną jedną, a pani w kasie drugą. Jak to możliwe, że dwie maszyny w jednym sklepie nie są kompatybilne ze sobą?
— No bo przy cukierkach waga była inna, a przy kasie inna. To i cena jest inna, jak waga się zmieniła.
— To te cukierki urosły? Cena i owszem, ale cukierki ważą tyle samo!
— ??
— Pani przy cukierkach wybiła cenę, która nie zgadza się z ceną na rachunku. Te ceny są inne, proszę pani. I to nie na naszą korzyść. Na korzyść sklepu. Nie chodzi o wysokość tej niezgodnej z prawem nadpłaty, ale o fakt. Czy tak można oszukiwać klienta?
Pani oddała różnicę. Czy zrozumiała zagadkę? Ale jakie mają być te sklepowe, skoro w takich sklepach pracują?
Sklep — jak wiemy z czasów PZPR i PRL — Stój, kliencie, lub ewentualnie poproś. Do dnia dzisiejszego niewiele się zmieniło, może poza tym, że towaru dużo, a ludzi na niego nie stać.
(z Nonsensopedii)
Ktoś zauważy, upomni się o swoje, a tysiąc osób nawet nie zerknie na rachunek. A Carrefour składa na kupkę, składa. A ta rośnie i rośnie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)