Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2012

ACTA, czyli Big Brother bez pytania o zdanie

26 stycznia rząd podpisze kontrowersyjne międzynarodowe porozumienie ACTA, dotyczące m.in. walki z piractwem. Brzmi nieźle, ale w rzeczywistości każdy Polak wyłoży się jak na talerzu. Czeka nas monitoring i wykluczenie.


Kto pamięta komunizm? Moda na inwigilację wraca. Donald Tusk wpadł na pomysł, aby unowocześnić komunę i przerzucić ją do internetu. Właśnie tak rozumiem chęć podpisania porozumienia ACTA. Autograf premiera ograniczy wolność w internecie i pozwoli na inwigilację internautów. Jakim prawem?

Kontrowersje wokół ACTA narastają od lat. Prace nad dokumentem na szczeblu europejskim rozpoczęto już w 2007 roku, ale negocjacje trzymano w tajemnicy. Dopiero przy okazji przecieków Wikileaks opinia publiczna dowiedziała się, czym może być porozumienie, które oprócz krajów UE mają podpisać także m.in. USA, Australia, Japonia i Szwajcaria.

Niektórzy europejscy prawnicy i specjaliści zaczęli bić na alarm – ich zdaniem przyjęcie ACTA może prowadzić do blokowania legalnych i wartościowych treści dostępnych w internecie, a tym samym ograniczenia wolności słowa. Bardziej radykalne środowiska zaczęły mówić wprost o planowanej cenzurze internetu.

Polska podpisze kontrowersyjne ACTA. Wolność sieci zagrożona?

I jak mam to rozumieć? Ten post to mój sprzeciw przeciwko podpisaniu ACTA. Chcę swobodnie wysyłać maile do znajomych, cytować ciekawe albo kiepskie teksty z sieci (wedle mojego "widzimisię"), podrzucać przyjaciołom linki itp. Mam do tego prawo i chcę je zachować!

Od 23 stycznia każdy mój ruch w internecie będzie śledzony przez dostawcę internetu, a pewnie i rząd. Bo skoro jest chęć podpisu, jest też pewnie korzyść. Naruszenie (nawet nieświadome) praw autorskich będzie wiązało się z odcięciem dostępu do internetu oraz karą.

Dostawca internetu będzie miał możliwość, a nawet obowiązek blokować wszelkie strony na których znajdują się materiały naruszające prawa autorskie. Do takich stron można zaliczyć np. YouTube albo Wrzutę.

Ale ACTA nie dotyczą tylko mnie. Ty też jesteś na celowniku! Podpisanie ACTA dotyczy wszystkich. Nie ma tu lepszych i gorszych, każdy będzie podglądany przez Wielkiego Brata... Będziemy mieli związane ręce, zakneblowane usta i zawiązane oczy. Wkroczymy w erę e-komunizmu. Co prawda mamy inny wiek, inna filozofia, ale mechanizmy podobne. Donald rządzi, Donald radzi, Donald nigdy cię nie zdradzi!

Na portalach społecznościowych organizują się grupy protestu. Ludzie podpisują internetowe petycje i wysyłają je np. do europosłów (tu znajdziesz adresy tych, którzy uczestniczą w procesie decydowania o ostatecznym kształcie porozumienia). Zobacz, jaka może być treść petycji.

Szykują demonstracje uliczne w większych miastach – m.in. w Warszawie, Krakowie, Lublinie, Katowicach i Poznaniu. Pojawiła się też inicjatywa przeprowadzenia blackoutu, czyli wyłączenia w akcie protestu własnej strony internetowej na jeden dzień. Wstępna data akcji to poniedziałek, 23 stycznia. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

> ACTA – co trzeba wiedzieć o antypirackim pakcie
> "Grabaż" powinien się cieszyć, a jest przeciwny ACTA

piątek, 25 marca 2011

Stawka większa niż życie


Pielęgniarki wyszły na barykady i walczą o normalne warunki pracy. Nic wskórać nie mogą, a rząd twardy jak ściana, a głową muru nie przebijesz. Może ktoś ma inny pomysł na walkę sióstr z mężczyznami?


Pielęgniarki są ze stali. Są też jak człowiek z żelaza, z marmuru, z krwi i kości. Walczą o swoje prawa, bo mają do tego święte prawo. Ale co tam! Rząd wykombinował, że wszystkie siostry zrezygnują z etatów i będą zapierniczały na kontraktach. Nie tylko te, które chcą, ale wszystkie. Pielęgniarkom to nie w smak — nie chcą pracować ponad siły i bać się nawet myśli: a co będzie, gdy zachorujemy? Praca na kontakcie pozbawia ich jakichkolwiek przywilejów. Ani ciąża, ani choroba, ani urlop nie wchodzą w grę. Albo laba, albo kasa!

Siostry tupnęły ostro nogą: nie zgadzamy się! Chcemy pracować jak człowiek! Jak człowiek z żelaza, z marmuru, z krwi i kości! Nie chcemy się zaharowywać na śmierć tylko dlatego, aby utrzymać nasze dzieci. Chcemy, żeby pociechy miały w domu matki, a nie białą śmierć!

Do rządu te argumenty nie trafiają. Pielęgniarki opanowały gmach sejmu, postanowiły głodować, a koniec protestu „jest uzależniony od mądrości osób rządzących w kraju”.

Ale gdzie ta mądrość? Mam więc pomysł, aby właśnie za mądrość płacić, a nie lewe pomysły. Może wszyscy przejdziemy na kontakty? Proponuję zacząć od góry, czyli od władzy. Zarobki powinny być uzależnione od natężenia pracy, obecności w sejmie — ale nie w budynku, tylko podczas posiedzeń i udzielania głosu na mównicy. Im poseł będzie mówił mądrzej, tym dostanie wyższą stawkę.

To samo powinno tyczyć się senatorów i wszystkich, którzy biorą Polskę w swoje ręce. Prezydent, pani prezydentowa, Biuro Ochrony Rządu i wartownicy przy grobie nieznanego żołnierza też.

Potem niech kontrakty przejdą na sądy, policję, straż pożarną, nauczycieli, służby sprzątające miasto i babcie klozetowe. Dziennikarze też niech wejdą w te szeregi — mimo wierszówek, które zależą przecież od wypisanych liter.

Pielęgniarki wtedy nie będą miały nic do gadania — będą musiały poddać się większości. Dołączą do kolegów lekarzy, który przeskakują z dyżuru na dyżur, aby spłacić kredyt zaciągnięty na dom.

Kominiarze też mogliby pracować na kontraktach. Im więcej kominów zaliczą, tym więcej wpadnie do kieszeni.

Nawet księża niech pozakładają własne działalności gospodarze. Może w ten sposób rozliczą z grzechów fiskusa?

Dzięki takiej mądrości Polska będzie państwem ludzi z żelaza, marmuru, z krwi i kości. Spełnią się wszystkie obiecane cuda, Polska będzie styrana do granic możliwości, nie będzie opływała miodem, ale spływała potem, a od myślenia co niektórym pęknie głowa. Na przykład taki jeden pan na kontrakcie — premierem dziś zwany — obudzi się pewnego ranka z migreną i wykrzyknie: siostro, pomocy!

Przyjdą wtedy wszystkie.