poniedziałek, 25 lipca 2011

Zwolnij, z policją nie wygrasz

Dziewczyna z suszarką nie powinna kojarzyć się tylko z łazienką, ale też z drogówką. Bo dziewczyna lepiej wygląda, gdy jest ubrana... i to w mundur! Sprawdzam to i towarzyszę policjantkom z olsztyńskiej drogówki w pracy.

Fot. Wojtek Benedyktowicz
Jak reaguje facet, gdy zatrzymuje go policjantka i wypisuje mu mandat?
— Niektórzy chcą nas przekupić albo zapraszają na obiad — zdradza sierż. Honorata Gumińska z Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego Wojewódzkiej Komendy Policji w Olsztynie. — Ale nie z nami takie numery!
— Są też tacy, którzy traktują mandat wypisany naszą ręką jako zniewagę — dodaje sierż. Katarzyna Charubin. — Dla nich zatrzymanie przez policjantkę to spawa honoru! Wielu jednak się uśmiecha. Z paniami jest podobnie. Jak się przekroczy prędkość, trzeba ponieść konsekwencje i nie pomagają żadne wymówki. Ludzie najczęściej mówią , że strasznie im się spieszy, że stali w korku i teraz chcą nadrobić stracony czas. A dla nas szybka jazda wiąże się z niebezpieczeństwem.
— Widziałyśmy zbyt wiele wypadków, żeby przymykać oko na dużą prędkość — podkreśla Honorata Gumińska. — Do tego wiemy, jak jeżdżą Polacy. Wiemy też jakie mamy drogi...

Łapanie z kilometra
Wsiadamy w oznakowaną lancię i jedziemy w stronę Ostródy. Policjantki z drogówki właśnie zaczynają dyżur. Za kierownicą siedzi Honorata, a tuż obok niej — przed monitorkiem, na którym widać jadący przed nami samochód — Kasia. To ona operuje też guzikami, które ma na wyciągnięcie lewej ręki. Wystarczy kliknąć, aby sprawdzić, ile wyciąga samochód jadący przed nami.
— Ile jechałyśmy najszybciej? Niedawno zdarzyło nam się, że cisnęłyśmy 180 km/h — wspomina Katarzyna Charubin. —
Innym razem goniłyśmy motocykl, który uciekał aż 240 km/h. Ale ucieczka nie ma sensu, bo nawet jeśli nie złapiemy kierowcy, mamy nagrany cały pościg. Policji się nie ucieknie!
Gdy jedziemy, nikt nie ciśnie na gaz, bo widok radiowozu paraliżuje kierowców. Trzeba więc zjechać na pobocze, wyjąć „suszarkę”, czyli miernik prędkości i zacząć pracę. Taki sprzęt działa świetnie, bo sczytuje prędkość już z kilometra. Na nic więc zdjęcie nogi z gazu na widok policjantki... Ona i tak wie lepiej!

Fot. Wojtek Benedyktowicz
Żadnych rabatów!
Nie mija nawet pięć minut, a Honorata wyciąga lizak i zatrzymuje pierwszy samochód.
— Na tym odcinku wymagana prędkość to 60 km/h, a jechała pani o 24 km za dużo — oznajmia policjantka, prosi o dokumenty i dmuchnięcie w „balonik”. Nie ma skuchy, ale są nerwy. Złapana blondynka trzęsącą ręką zapala papierosa i łapie się za głowę.
— Ja pierwszy raz zostałam złapana! — denerwuje się dziewczyna. — Nigdy mi się nie zdarzyło, żebym przekroczyła prędkość. Dzisiaj mam taki zjechany dzień. Nic mi się nie udaje... Nie da się czegoś zrobić?
— Pouczenie na kierowców nie działa — tłumaczy mi potem Honorata Gumińska. — Odjeżdżają zadowoleni, a potem opowiadają znajomym: terefere, ale mi się udało z policją! Wiem, bo nawet moi znajomi się śmieją, gdy im się upiecze. Powtarzam jednak kierowcom, że gdy spotkamy się drugi raz w takiej samej sytuacji, dostaną ode mnie większy mandat. A u mnie rabatów dla stałych klientów nie ma!
Blondynka jedzie dalej. Te 24 km/h więcej kosztują ją 100 zł i 4 punkty.

Fot. Wojtek Benedyktowicz
Kwiaty na przeprosiny
Mija chwila, a na pobocze zjeżdża kolejna bryka. Tym razem za kierownicą siedzi facet, który jechał 96 km/h. Gdy policjantki wypisują mandat w radiowozie, zdenerwowany kierowca przeklina.
— Ustawiły się za zakrętem, więc nie miałem szans! — facet uderza nogą w oponę. — Wybrały sobie takie miejsce, gdzie wszyscy się rozpędzają, bo zaczyna się górka i rozwidla się pas, więc można wyprzedzać tych, co wolniej jadą. I co, one myślą, że ja teraz będę potulny jak baranek? Z kobietą się umówiłem na wieczór, muszę więc być w Wałczu na dziewiętnastą! Nie mogę się spóźnić, a teraz tracę czas... Ile mi wlepią? 200 zł? Cholera, przecież to koszt mojej podróży do Wałcza! Teraz jeszcze będę musiał kwiaty kupić, bo jak się spóźnię... Muszę wyglądać na ludzi!
Kierowca dostaje 6 punktów i te nieszczęsne 200 zł.

Fot. Wojtek Benedyktowicz
Dumni mężowie
Nikomu nie radzę tak stać z suszarką wymierzoną w kierowców. Ten sprzęt trochę waży i po chwili ręka drętwieje. Zimą jest jeszcze gorzej, bo palce i twarz zamarzają.
— Latem z kolei człowiek aż cały płynie pod mundurem — opowiada Honorata Gumińska. — A jak się jeszcze założy kamizelę odblaskową, która nie przepuszcza powietrza, można zapomnieć o przyjemnym chłodzie.
— Ale noszenie munduru ma też swoje dobre strony — dodaje Katarzyna Charubin. — Co prawda podpadamy kierowcom, ale za to mężowie są z nas dumni! Nie każdy facet ma w domu policjantkę!

4 komentarze:

  1. lubisz to......... pozdrowienia od starego sierzanta .K.P Z KP Susz . odezwij sie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lasy w dolinie SZCZYTNA PAPA

    OdpowiedzUsuń
  3. no no w dolinie Szczytna studenta z opisywanego reportarzu zdobywa wiedzę i to nie tylko w zakresie związanym z tym zawodem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i mąż może być dumny;) żonka rogi mu doprawia

      Usuń